czyli perypetie wrazliwej perfekcjonistki!

czwartek, 10 stycznia 2013

Niesmialej pierwszy post.

Chyba już czas oficjalnie rozpocząć prowadzenie bloga. Jest to dosyć stresujące i problematyczne, ponieważ jak mam dobrać słowa, które zapiszą się w pierwszej nocie na moim nowym (nie pierwszym) blogu. Czy ktokolwiek kiedykolwiek zapragnie dowiedzieć się jakimi słowami zaczęłam zabawę z blogowaniem? Mam nadzieję, że ten moment nadejdzie, a ja nie będę musiała się żegnać z blogiem z poczuciem własnej klęski. Bo któż by nie chciał dzielić się swoimi przemyśleniami z innymi? Ha, mam Was!

Zapewne zastanawiacie się nad tematyką bloga. Podróże? Gastronomia? Moda?! Hmm... Ostatnimi czasy narobiło się mnóstwa blogów o tematyce modowo-urodowej... Mniej lub bardziej interesujących (niestety w większości tych drugich). Czy to kwestia mody czy nie (powodów może być niezliczona ilość), naoglądałam się już sporo tego typu internetowych publikacji i nie wydaje mi się aby kolejny był do czegokolwiek potrzebny. Poza tym uważam, że nie za bardzo nadaję się na wyrocznię w sprawach modowo-urodowych. Fakt, jestem kobietą i zapewne jak każda uwielbiam się przebierać, malować i buszować po sklepach w poszukiwaniu trendy ciucha, ale żeby od razu stwarzać bloga? Nie nie nie, zaoszczędzę Wam tego (i przy okazji sobie). Chcę po prostu pisać... O sobie. Mogłabym to nazwać pamiętnikiem, ale wydaje mi się, że pamiętnik traktuje się jako PRYWATNE miejsce do zapisywania przemyśleń (często niejasnych i dziwnych). Dlatego też nie nazwę tego pamiętnikiem... Wy też tego nie róbcie. ;-)
Potraktujcie to jak spowiedź lub sesję u psychologa. Ktoś z Was może okazać się moim 'księdzem' lub 'ceniącym siebie psychologiem', ale może być tak, że nikt nie odniesie się do mojego słowa pisanego. Nie należy się bać, nie zamierzam robić z tego 'księgą skarg i zażaleń'! Jakże wiele pozytywów można się doszukać, nawet w lekko nudnawym i z pozoru nieudanym życiu.
Mam nadzieję, że tematyka bloga stała się jasna.

Skąd pseudonim artystyczny się wziął? Proste - jestem nieśmiałą 22-latką (choć za niedługo 23-). Ktoś mógłby nie dowierzać, a jednak! Mogę bez zająknięcia nazwać się nieśmiałą osóbką i przytoczyć kilka historii na potwierdzenie tej tezy, ale o tym w jednym z kolejnych postów.

Na dzień dzisiejszy powinno wystarczyć informacji. W kolejnej notce powinnam lepiej Wam się przedstawić. choć podejrzewam, że będzie to rzecz niesłychanie trudna. Bo jak przekazać informacje jednocześnie nie zdradzać niczego, co by mogło mnie zdemaskować. Należy się z tym porządnie przespać i przemyśleć. Zbyt dużo zależy od następnego postu.

Pozdrawiam i kłaniam się nisko!

0 komentarze:

Prześlij komentarz

© Nadchodzi Niesmiala!, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena